
Drzwi zatrzasnęły się z
hukiem, zabierając ostatnie promyki światła. Wiedziałam, że za chwilę moje oczy
przyzwyczają się do ciemności, jednak moment ten przeciągał się w
nieskończoność. Wraz z ciemnością pojawiły się przerażające dźwięki uderzania w
drewniane drzwi i krzyki dziwnych stworzeń. Tak naprawdę nas i przerażające,
czarnookie istoty dzieliły tylko drewniane drzwi! Fakt, wyglądały na solidne,
ale czy zdołają wytrzymać? Bestie cały czas uderzały w drewno. Pojedyncze deski
ruszały się na przemian, a zamieszkały w nich kurz z każdym uderzeniem podrywał
się w górę. Byłam przekonana, że prędzej, czy później drzwi będą musiały
ustąpić pod naporem istot. Co uderzenie podskakiwałam przerażona. Po prawej stronie
słyszałam szybki, ale i równy oddech Jana. W ciemności wyszukałam jego dłoni i
mocno ścisnęłam. Kiedy mocniej chwyciłam dłoń Jana, ten odsunął swoją rękę i
powiedział, najwyraźniej czymś rozbawiony,