
Kochani, zapraszam do czytania kolejnego rozdziału. Kolejny wpis w następny weekend. Pozdrawiam - N9P
Bez chwili namysłu
sięgnęłam ręką po miecz, który wcześniej wyciągnęłam ze skały. Doskonale zdaję
sobie sprawę, że nie zranię nim ubunga, jednak wolę zginąć w walce niż jak
tchórz uciekający przed swoim oprawcą. Chwyciłam mocno rękojeść i skierowałam
broń w stronę potwora.
- Jeżeli chcesz mnie zabić, musisz na to
zasłużyć – powiedziałam do ubunga, nawet nie zdając sobie sprawy, czy ten
zwierz mnie rozumie.
Przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały
i dostrzegłam w tych czarnych oczach jakąś przerażającą otchłań. Pustkę, którą
wypełnić może tylko krew niewinnych smoków. Potwór nastroszył swoje łuski, a z
jego nozdrzy buchnęła gorąca para. Znowu podniósł przednie łapy do góry i
wyciągając pysk w kierunku nieba, wydając z siebie przeraźliwy pisk. Czy to był
okrzyk bojowy? A może potwór wzywa w ten sposób swoje stado, o ile one w ogóle
żyją w gromadach?