
Zapraszam do czytania kolejnej części przygód Kornelii i Jana. Dzisiaj post trochę krótki, ale mimo to mam nadzieję, że się wam spodoba:) Kolejny wpis w piątek (27-03-2015). Zapraszam również do aktywnego udziału w fanpage i zostawianiu komentarzy (niestety kochani - jakoś muszę się rozreklamować:)). Pozdrawiam N9P
Pomieszczenie było inne niż cały tunel, po którym
krążyliśmy już kilka godzin. Powietrze wokół nas zrobiło się suchsze i
przyjemniejsze. Od posadzki oraz ścian emanowało ciepło. Blask padający przez
otwór w suficie wydawał się nienaturalnie jasny. Musiałam odczekać chwilę, aż
moje oczy na powrót przyzwyczają się do światła. Moim oczom ukazała średniej
wielkości skała, z której wystawał miecz. Zdałam sobie sprawę, że musiał być
wbity przez magiczną siłę. Jego złote ornamenty i niewielkie klejnoty, osadzone
na klindze, odbijały promienie spadające z góry. Podeszliśmy bliżej, aby
przyjrzeć się temu niespotykanemu i niespodziewanemu zjawisku. Wyglądał dziwnie
znajomo… Ten miecz trzymał duch mojej babki podczas spotkania przed kościołem.
Czy właśnie to chciała mi przekazać? Czy to ona była niebieskim światełkiem,
które nas tutaj sprowadziło?